Karolina Szczepaniak – skupiona na celu

Karolina Szczepaniak – skupiona na celu

Karolina Szczepaniak drugi raz podjęła próbę przepłynięcia całego Bałtyku. Jesteśmy z nią jako marka kolejny rok, wspierając ją w tym wspaniałym projekcie. Karolina odwdzięcza się nam i naszym czytelnikom unikalnymi poradami dotyczącymi pływania długodystansowego (porady zobacz w AQUA SPEED magazyn) i przeprawowego oraz pozytywną pływacką energią. Przeczytajcie najnowszy wywiad, w którym nasza ambasadorka dzieli się historią przygotowań do tego ultrawyzwania.

Jak dużo trzeba trenować, żeby przepłynąć Morze Bałtyckie? Do czego porównałabyś ten wysiłek – np. startu na Igrzyskach, wejścia na Mount Everest?

Przepłynięcie Morza Bałtyckiego to projekt, który przygotowuje się nie miesiącami, a latami. To nie jest tylko kwestia przepłynięcia odpowiedniej liczby kilometrów. Trzeba przygotować ciało na wielogodzinny wysiłek, ale przede wszystkim przygotować głowę na zmęczenie, zimno, samotność i nieprzewidywalność morza.

Trenuję praktycznie każdego dnia w: w wodzie, na siłowni, podczas treningów wytrzymałościowych i regeneracyjnych. Ogromną rolę odgrywa również przygotowanie błędnika, który podczas wielogodzinnego przebywania na falach jest nieustannie wystawiony na próbę. Równie ważne jest przygotowanie układu pokarmowego. Organizm podczas takiego wysiłku musi przyjmować i utrzymywać pokarm, mimo ogromnego zmęczenia, zimna i ciągłego ruchu fal. To także element treningu.

Do tego dochodzi przygotowanie mentalne oraz setki godzin spędzonych na analizowaniu każdego szczegółu.

To wyzwanie trudno porównać do jednego wydarzenia sportowego. Jest w nim coś z przygotowań olimpijskich, na przykład wieloletni proces, ogromna dyscyplina i gotowość w danym momencie by mieć 1 szanse pokazać na co cię stać. Jest też coś z wejścia na Mount Everest, bo natura zawsze ma ostatnie słowo. Możesz być świetnie przygotowany, ale ostatecznie to morze decyduje, czy pozwoli Ci dopłynąć do celu.

 karolina_baltyk_1
 karolina_baltyk_6

W realizacji takiego projektu potrzeba wsparcia zespołu i partnerów – tego nie da się zrealizować w pojedynkę. Kim są i za co odpowiadają członkowie Twojego zespołu?

To zdecydowanie projekt zespołowy. W wodzie jestem sama, ale sukces zależy od pracy wielu osób.

Kapitanką jachtu jest Zuza Roś, bardzo młoda ale kreatywna dziewczyna, która ma wiele odwagi by chcieć i móc poprowadzić mnie przez morze Bałtyckie. Cała załoga odpowiedzialna jest za bezpieczeństwo, nawigację i podejmowanie decyzji w zależności od warunków na morzu. To jednak tylko część przygotowań.

Przez wiele miesięcy wszyscy pracujemy nad logistyką całego przedsięwzięcia, planowaniem trasy, procedurami bezpieczeństwa oraz przygotowaniem technicznym załogi. Każdy członek zespołu dokładnie wie, za co odpowiada, ponieważ podczas takiej przeprawy nie ma miejsca na przypadek. Chcę zaznaczyć, że mój zespół składa się głównie z kobiet! To superbohaterki, które potrafią robić wiele rzeczy w dużym skupieniu i jednocześnie mocno się wspierać, kiedy przychodzi trudniejszy czas i większe zmęczenie.  

Bardzo ważne jest również to, że moja załoga dobrze mnie zna. Wiedzą, jak reaguję po kilkunastu czy kilkudziesięciu godzinach wysiłku. Wiedzą, co mnie motywuje do dalszego płynięcia, a jakie słowa mogłyby wręcz przeciwnie, odebrać mi siłę i pogłębić kryzys. W tak ekstremalnych warunkach komunikacja staje się jednym z najważniejszych elementów powodzenia całej wyprawy.

Ogromną rolę odgrywają również partnerzy projektu. Takie przedsięwzięcie wiąże się z bardzo dużymi kosztami organizacyjnymi i logistycznymi, dlatego ich wsparcie jest nieocenione. Bardzo się cieszę, że spotkałam osoby, podobnie jak ja wierzące w powodzenie tego projektu i wspierają mnie na każdym kroku przygotowań.  

 Baner-Desktop-1920x850-ASmag-nr19

Sprzęt do treningu, którym przygotowujesz się do przepłynięcia Bałtyku, jest tym samym sprzętem, którego używają kursanci na Twoich zajęciach pływania? Czy może to zupełnie inny specjalistyczny sprzęt?

Podstawowy sprzęt jest dokładnie taki sam. Korzystam z płetw, łapek, ósemki czy rurki czołowej, to akcesoria, z których korzystają również uczestnicy moich treningów.

Oczywiście w przygotowaniach do Bałtyku dochodzą elementy charakterystyczne dla pływania długodystansowego w wodach otwartych, takie jak bojka asekuracyjna, specjalistyczne okularki czy sprzęt służący monitorowaniu organizmu.

Największą różnicę robi jednak nie sprzęt, ale sposób jego wykorzystania. Nawet najprostsze akcesoria w odpowiednio zaplanowanym treningu mogą przygotować organizm do ekstremalnych wyzwań.   

 karolina_baltyk_2
 karolina_baltyk_5

Czy jest taki moment w procesie przygotowań, w którym mówisz sobie – jestem gotowa?

Myślę, że w sporcie ekstremalnym nigdy nie przychodzi moment, w którym można powiedzieć: „jestem gotowa w 100%”.

Można być bardzo dobrze przygotowanym fizycznie i mentalnie, ale zawsze pozostaje czynnik, którego nie jesteśmy w stanie kontrolować.

Dla mnie gotowość oznacza raczej świadomość, że zrobiłam wszystko, co było możliwe. Wykonałam swoją pracę najlepiej, jak potrafiłam.

 karolina_baltyk_3
 karolina_baltyk_4

Jak w 2026 roku ma wyglądać próba – skąd ruszasz, dokąd płyniesz, ile to będzie kilometrów, kto będzie Ci towarzyszył na łodzi? Co zmieni się w kontekście zeszłorocznej próby?

W tym roku planujemy przeprawę ze Szwecji do Polski. To świadoma decyzja. Chcę, aby, jeśli wszystko się powiedzie, ten historyczny wyczyn i rekord zakończyły się właśnie w Polsce, wśród Polaków, którzy od początku kibicują temu projektowi.

Przede mną około 160 kilometrów nieprzerwanego pływania wyłącznie siłą własnych mięśni. Przez cały czas będzie mi towarzyszyła łódź asekuracyjna z doświadczoną załogą odpowiedzialną za bezpieczeństwo, nawigację, żywienie oraz monitorowanie mojego stanu.

W porównaniu z ubiegłym rokiem zmieniło się bardzo wiele. Mamy więcej doświadczenia, lepiej przygotowaną logistykę, bardziej dopracowane procedury oraz jeszcze większą świadomość tego, jak reaguje mój organizm podczas wielogodzinnego wysiłku. Każda trudność z poprzedniej próby stała się cenną lekcją.

To przedsięwzięcie ma dla mnie jednak jeszcze jeden, bardzo ważny wymiar.

Tegoroczna próba będzie połączona ze zbiórką środków dla Piotrka, będącego podopiecznym Fundacji Otwarte Ramiona. Wiem, że dla wielu osób takie projekty mogą wydawać się niepotrzebne czy wręcz niezrozumiałe. Ja patrzę na to inaczej. Skoro mogę wykorzystać swoje pływanie i zainteresowanie tym wyzwaniem, aby realnie pomóc choć jednej osobie, to uważam, że warto.

Każda wpłata, niezależnie od jej wysokości, przyczyni się do poprawy komfortu życia dziecka. Mam nadzieję, że wspólnie pokażemy, iż sport może nie tylko inspirować, ale także zmieniać czyjeś życie na lepsze.

A ode mnie pozostaje już tylko jedna prośba: trzymajcie za mnie kciuki!

Wiem, że podczas tych kilkudziesięciu godzin w wodzie będę płynęła nie tylko dzięki własnej pracy, ale również dzięki wsparciu ludzi, którzy wierzą, że warto marzyć odważnie.

Szczegóły projektu na stronie: https://morzeemocji.com.pl/

---

Rozmawiał: Maciej Mazerant / Redaktor prowadzący AQUA SPEED magazyn

Foto: Antek Mazerant dla AQUA SPEED

 belka_Aqua_speed_magazyn_19

Polecane

pixel