Pływacy w pracy?

Kariera zawodowa oraz pływanie mają ze sobą wiele wspólnego. W obu przypadkach trzeba nauczyć się poruszać, być systematycznym i wytrwałym. O pływaniu i pracy rozmawiamy z Agnieszką Miliszkiewicz-Pajdzińską, doradcą zawodowym i coachem kariery.
Budowanie kariery zawodowej a pływanie?
Czy umiejętność pływania może odgrywać ważną rolę w procesie budowania kariery zawodowej? Oczywiście nie mówię tutaj o branżach, w których pływaniem zarabiamy.
Samo określenie, że ktoś „pływa” w pracy, często kojarzy się raczej negatywnie – oznacza, że lawiruje, unika konkretów, trochę unosi się na powierzchni i nie do końca wiadomo, co właściwie robi. Dla mnie takie „pływanie” zawodowe długo właśnie z tym się kojarzyło. Natomiast jeśli spojrzymy na to szerzej, to umiejętność „pływania” w karierze zawodowej jest czymś bardzo ważnym. Bo rynek pracy dzisiaj naprawdę przypomina trochę wodę. Zmieniają się warunki, firmy, wymagania, technologie, a człowiek musi nauczyć się w tym wszystkim poruszać.
Rola doradcy zawodowego i coacha w rozwoju kariery
I właśnie tego bardzo często uczą się osoby, które trafiają do doradcy zawodowego czy coacha kariery. Trochę tak, jakby przychodziły po swoją „kartę pływacką”. Uczą się podstawowych technik budowania kariery: jak promować siebie, jak budować markę osobistą, jak rozmawiać o swoich kompetencjach, jak przygotować się do rozmów rekrutacyjnych i jak podejmować decyzje zawodowe bardziej świadomie.
Rozwój osobisty a elastyczność i radzenie sobie z kryzysem
Ale uczą się też czegoś ważniejszego: jak nie tonąć w trudnych sytuacjach zawodowych, jak zachować się podczas kryzysu, zwolnienia, zmiany branży albo momentu, kiedy człowiek kompletnie nie wie już, co dalej. I trochę jak w sporcie – każdy ma też swój styl. Jedni lepiej odnajdują się w korporacji, inni – w małych firmach, jeszcze inni – we własnym biznesie. Jedni lubią szybkie tempo, inni potrzebują większego spokoju i przewidywalności.
Dlatego dla mnie „umiejętność pływania” zawodowego to po prostu umiejętność świadomego poruszania się w swojej karierze zamiast dryfowania przypadkiem od jednej pracy do drugiej.


Świadome zarządzanie karierą a bierne dryfowanie
Czym różnią się „pływacy” w pracy od „niepływaków”?
Jeżeli mówimy o „pływakach” w pozytywnym znaczeniu, to są to osoby, które wiedzą, jaki styl obrać i jak poruszać się w różnych sytuacjach zawodowych. Wiedzą, kiedy przyspieszyć, kiedy odpuścić, kiedy zanurkować głębiej, a kiedy po prostu spokojnie utrzymać się na powierzchni. To trochę jak pływanie w różnych akwenach. Inaczej pływa się w jeziorze, inaczej – w rzece, a jeszcze inaczej – w oceanie.
Podobnie jest z firmami czy branżami. Każda ma swoją kulturę, tempo, wymagania i zasady. Natomiast osoby, które tymi „pływakami” jeszcze nie są, często po prostu dryfują. Nie płyną świadomie, tylko dają się nieść prądowi. Biorą to, co przyniesie rynek albo przypadek. Nie zastanawiają się, czego naprawdę chcą, co jest dla nich ważne i dokąd właściwie zmierzają.
Przebranżowienie i zmiana pracy po czterdziestce (40+)
Właśnie to bardzo często widzę u osób około czterdziestki czy po czterdziestce. Nagle pojawia się refleksja: „czy ja jeszcze chcę tak pracować przez następne kilkanaście lat?”. I wtedy zaczyna się prawdziwe uczenie „pływania”.
Kryzys zawodowy – kiedy warto skonsultować kierunek rozwoju?
Gdybyś miała polecić „pływanie”, to komu i dlaczego?
Przede wszystkim poleciłabym je osobom, które są w kryzysie zawodowym. Nie mówię tutaj o wypaleniu zawodowym, bo to jest coś zupełnie innego. Bardziej mam na myśli moment zatrzymania i pytania: „co dalej?”. Bardzo często są to osoby 40+, które mają ogromne doświadczenie, ale jednocześnie czują, że coś już przestało im pasować.
Czasami mają milion pomysłów i kompletnie nie wiedzą, który wybrać. A czasami odwrotnie – nie mają żadnego pomysłu na siebie i czują, że już „nie umieją pływać”. I właśnie takim osobom polecałabym nauczyć się tego zawodowego „pływania”, czyli spojrzenia na swoją karierę bardziej świadomie, zrozumienia swoich kompetencji, wartości, mocnych stron i kierunku, w którym naprawdę chcą iść.
Bardzo często problem nie polega na tym, że ktoś jest słaby albo czegoś nie potrafi, tylko na tym, że przez lata funkcjonował w środowisku, które kompletnie do niego nie pasowało.
Pływanie jako inspiracja do rozwoju kariery
A jak to było z Twoim pływaniem?
Wiem, że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia… Oj, nie! Zdecydowanie nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Wręcz przeciwnie – przez wiele lat woda kojarzyła mi się głównie ze stresem i ogromnym lękiem.


Teraz pływasz dla zdrowia, sportu czy dla towarzystwa?
Dzisiaj bardziej dla przyjemności, dla głowy i dla takiego momentu wyciszenia. Nie jestem osobą, która codziennie chodzi na basen i liczy długości, ale kiedy już idę pływać, to bardzo mnie to uspokaja.
Bardzo niedawno byłam na basenie. Nie chodzę tam jakoś bardzo często, więc samo wyjście było dla mnie małym wydarzeniem. I właśnie tam, w trakcie pływania, przypomniałam sobie coś, o czym dawno nie myślałam.
Kiedyś, bardzo dawno temu, w 1995 roku zdałam kartę pływacką – tę, którą mam do dziś. Dlaczego ta karta jest dla mnie tak ważna? Bo przez całe dzieciństwo panicznie bałam się wody. Może ktoś z Was też pamięta takie zajęcia w szkole podstawowej, kiedy pływanie było obowiązkowe.
U mnie wyglądało to tak, że w drugiej klasie dostawałam wręcz spazmów ze strachu. Płakałam, bolał mnie brzuch, nie mogłam spać w nocy. Jednym słowem – trauma.
Pamiętam, że trener, a właściwie dziś powiedziałabym raczej „pseudotrener”, po prostu kazał mi wskakiwać do wody i pływać bez gadania. Moja nauczycielka WF-u też nie była wspierająca. A ja bałam się coraz bardziej.
Na szczęście moja mama bardzo szybko zorientowała się, że to mi nie służy. Razem z pediatrą, świetną lekarką, załatwiły mi zwolnienie z tych zajęć.
Co ciekawe, w podstawówce byłam świetna w sporcie. Reprezentowałam szkołę w biegach, zarówno na krótkich, jak i długich dystansach. Poza tym wszystkie gry zespołowe, gimnastyka... Miałam same piątki z WF-u. Tylko to jedno pływanie kompletnie mi nie wychodziło.
Z wodą uporałam się dopiero wiele lat później – podczas wakacji po ósmej klasie. Wtedy, trochę przypadkiem, zaczęłam po prostu sama pływać. Bez presji. Bez krzyku. Bez wrzucania do wody. Za to z entuzjazmem i wsparciem koleżanek.
I nagle okazało się, że potrafię.
Na tyle dobrze, że zdałam kartę pływacką praktycznie od ręki. Ratownik nawet nie zrobił mi egzaminu. Powiedział tylko: „Daj spokój, dziecko – przecież widzę, jak pływasz”.
A później, co już było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, zdawałam również na AWF w Warszawie, gdzie pływanie poszło mi naprawdę dobrze.
Wpływ otoczenia na sukces zawodowy: Dlaczego zmiana środowiska pracy bywa kluczowa?
Chyba właśnie to jest największa lekcja, jaką daje mi pływanie.
Czasem nie chodzi o to, że czegoś nie umiemy, tylko o to, że próbujemy nauczyć się czegoś w złych warunkach, pod presją albo przy ludziach, którzy zamiast wspierać, jeszcze bardziej nas blokują.
I bardzo często dokładnie to samo widzę w karierach zawodowych ludzi. Ktoś przez lata słyszy, że się „nie nadaje”, że „to nie dla niego”, że „jest za słaby”, „za stary”, „za późno”. A potem zmienia środowisko, dostaje wsparcie, odzyskuje spokój i nagle okazuje się, że potrafi dużo więcej, niż sam o sobie myślał.
Podkreślę jeszcze jedną ważną rzecz – gdybym nawet nigdy nie nauczyła się pływać, to świat by się nie zawalił. Po prostu poszłabym w inną dyscyplinę i tam byłabym dobra.
To też jest ważna lekcja zawodowa. Nie każdy musi być świetny we wszystkim. Czasem po prostu trzeba znaleźć swoje miejsce i swój własny styl „pływania”.
---
Rozmawiał: Maciej Mazerant / Redaktor prowadzący AQUA SPEED magazyn
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Agnieszki Miliszkiewicz-Pajdzińskiej
Polecane

Czepek pływacki Aqua Speed Smart 02 - niebieski

Kostium jednoczęściowy pływacki Aqua Speed Nina 42 - granatowy

Szybkoschnący ręcznik z mikrofibry DRY SOFT 11 50x100 - zielony

Poncho - ręcznik z mikrofibry dla dorosłych Aqua Speed 07 - czarne

Torba sportowa na basen Aqua Speed 74 - L - czarna



