Kolejna "bestia" w Bałtyku

Kiedy zacząć trening z myślą o przepłynięciu Zatoki Gdańskiej? Czy wystarczy przygotować się fizycznie, a może warto już teraz zacząć trening mentalny? Jaki sprzęt sprawdzi się najlepiej w trudnych wodach Bałtyku? Rozmawiamy z jedną z bestii Bałtyku, czyli Martyną Górajewską, która przepłynęła Zatokę, żeby na własnej skórze sprawdzić, jak to jest, i która razem z Piotrem Biankowskim oraz Aleksandrą Kabelis przygotowuje przeprawy dla innych amatorów mocnych wrażeń w ramach Baltic Sea Beast
Skąd pomysł na przepłynięcie Zatoki Gdańskiej?
Chciałaś się sprawdzić, zrealizować pomysł na promocję siebie i swojej działalności, budować markę osobistą? A może to pragnienie przygody?
Pomysł kiełkował we mnie, odkąd zaczęłam działać wspólnie z ekipą Baltic Sea Beast – Piotrkiem Biankowskim i Olą Kabelis. Dzięki nim weszłam w świat pływania open water. Dla mnie to była przede wszystkim potrzeba sprawdzenia siebie – zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Chciałam poczuć to, co czują wszyscy pływacy podejmujący się Polskiego Klasyka. A w związku z tym, że razem z Baltic Sea Beast organizujemy takie przeprawy dla innych, to naturalne było, że prędzej czy później sprawdzę to na własnej skórze. [uśmiech] Mam już za sobą kilka dłuższych dystansów, np. wspólnie z Ekipą BSB przepłynęliśmy trasę Chałupy–Puck, która ma ok. 7 km. Robiłam też regularnie treningi w Zatoce do 5 km.


Jak przebiegały przygotowania?
Kiedy się rozpoczęły, z czego się składały i co się sprawdziło, a co nie miało znaczenia?
Decyzję o próbie przepłynięcia podjęłam w lutym. Moje przygotowania nie były „książkowe” – bywały tygodnie, że trenowałam 3–4 razy w wodzie, a bywały takie, że udawało się wskoczyć tylko raz. Poza open water pływam w MKP Gdańsk, gdzie trener Jarek Błażek znalazł miejsce dla mastersów, takich jak ja. To dla mnie ogromna wartość, że mogę trenować obok młodych zawodników. Dzięki nim czuję się, jakbym była o kilka lat młodsza. [uśmiech] Oprócz basenu zawsze dbam o ogólną aktywność: rower, bieganie, ćwiczenia siłowe… Wakacje były najtrudniejsze, bo dużo czasu pochłaniała organizacja przepraw Baltic Sea Beast. Paradoksalnie trenowałam wtedy mniej, ale cały czas byłam w „wodnym” rytmie.
Co było najtrudniejsze podczas przeprawy, a co dawało czystą przyjemność?
Najbardziej obawiałam się bólu barku, który często powraca podczas intensywnych treningów, a ostatecznie największym przeciwnikiem były zimno i fale. Po kilku karmieniach, a miałam je zaplanowane co pół godziny, coraz trudniej było mi przyjmować żele czy izotonik – nawet rosół nie pomógł. Kilka godzin bujania i nudności próbowały mnie złamać, ale się nie poddałam! [uśmiech] Największą przyjemnością była świadomość, że każdy kolejny ruch przybliża mnie do Helu.
Jak sprawdził się sprzęt i co należy przygotować?
Sprzęt miałam sprawdzony wcześniej i to się oczywiście opłaciło. Dla mnie największą rolę w pływaniu – czy to na basenie, czy na długim dystansie – odgrywają okularki. Muszą być idealne, wygodne; nie mogą przeciekać ani parować. Wtedy mogę się skupić na pokonywaniu kolejnych kilometrów. [uśmiech] Postawiłam na sprawdzony model Vortex, polecany przez wielu doświadczonych pływaków open water i… faktycznie mnie nie zawiódł! Płynęłam bez pianki, czyli poza okularkami miałam na sobie sprawdzony strój i czepek.
Dlaczego warto robić przeprawę pod okiem doświadczonego pływaka długodystansowego?
Czy daje to poczucie bezpieczeństwa przed płynięciem, ale także w jego trakcie?
Nie wyobrażam sobie, by płynąć taki dystans w pojedynkę. To nie jest basen, gdzie w każdej chwili mogę się zatrzymać i wyjść. W pływaniu długodystansowym zawsze potrzebujesz wsparcia. Ekipa Baltic Sea Beast daje 100% opieki: doświadczony zespół, asekuracja łodzi, ogrom wiedzy praktycznej. Tym doświadczeniem mogliby obdzielić kilkunastu pływaków. I to daje ogromny spokój. Wiesz, że możesz się skupić na każdym ruchu ręki, a cała reszta jest pod kontrolą.


Czy zamierzasz wykorzystać to doświadczenie w promocji pływania i popularyzacji bezpieczeństwa nad wodą?
Jakie doświadczenia z tego projektu mogą w tym pomóc?
Zawsze zwracam uwagę na bezpieczeństwo w wodzie, a to doświadczenie tylko to potwierdziło. Na treningach open water zawsze mam bojkę, a na jeziorach sprawdzam dno, nie skaczę na główkę. To są rzeczy, które powinny być oczywiste, a wciąż nie dla wszystkich są. Na co dzień uczę dzieci i dorosłych. Skupiam się na tym, by moi podopieczni czuli się w wodzie swobodnie i pewnie – wtedy pływanie staje się przyjemnością, a nie stresem.
Przeprawa przez Zatokę pokazała mi jeszcze mocniej, jak ważne jest przygotowanie psychiczne i umiejętność radzenia sobie w trudnych warunkach. To jest coś, co mogę przekazać dalej – zarówno na treningach, jak i zachęcając kolejne osoby do spróbowania swoich sił w open water, oczywiście w bezpiecznych warunkach. Każdy, kto chciałby zrobić pierwszy krok – czy to na basenie, czy już w Zatoce – śmiało może się ze mną skontaktować. Prowadzę treningi w Gdańsku. Pomagam poukładać pływanie tak, by dawało radość, poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję.
----
Rozmawiał: Maciej Mazerant / Redaktor prowadzący AQUA SPEED magazyn
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Baltic Sea Beast
Polecane

Szybkoschnący ręcznik z mikrofibry DRY SOFT 10 50x100 - granatowy

Lustrzane okulary pływackie Aqua Speed Vortex Mirror + Etui 51 - białe

Klapki basenowe chodaki Aqua Speed Lora 10 - granatowe

Poncho - ręcznik z mikrofibry dla dorosłych Aqua Speed 07 - czarne

Torba sportowa na basen Aqua Speed 34 - M - szara

Zestaw Open Water - Boja pomarańczowa i Okulary pływackie Vortex od AQUA SPEED

Okulary pływackie Aqua Speed Vortex Vision + Etui 17 - czarno- niebieskie



