SuperBezpieczneTM zakupy
SuperFair.Shop badge

Szkoła charakteru – dziewczyny waterpolo

2023-09-17
Szkoła charakteru – dziewczyny waterpolo

Przetarła szlaki wielu dziewczynom, które marzyły o uprawianiu piłki wodnej, gdy jako pierwsza zawodniczka w historii trafiła do zagranicznej drużyny w ramach regularnego transferu. Jej największym sportowym marzeniem pozostaje oficjalne reprezentowanie Polski jako zawodniczka kadry narodowej waterpolo z orzełkiem na piersi. Poznajcie Zuzannę Wiecheć.

Początek przygody z piłką wodną

Jak zaczęła się Twoja przygoda z waterpolo?

Pochodzę ze sportowej rodziny z Ostrowca Świętokrzyskiego. Mama – nauczyciel wychowania fizycznego i wykładowca akademicki – trenowała lekką atletykę, a tata – fizjoterapeuta pracujący między innymi z zawodnikami wysokiego wyczynu sportowego – trenował pływanie i piłkę wodną.

Byłam niejako „skazana” na uprawianie sportu. W Ostrowcu piłka wodna w męskim wydaniu jest bardzo popularna, a tradycje tej gry i sportu pływackiego sięgają początków klubu KSZO, czyli 1929 roku. Często w dzieciństwie bywałam na basenie. Zajęcia nauki pływania były dla mnie atrakcyjne, sprawiały mi dużo frajdy. Nieco później rozpoczęłam treningi w sekcji pływackiej, ale dosyć szybko zrozumiałam, że pływanie „od ściany do ściany” nie jest do końca tą aktywnością, którą chciałabym realizować.

Gdy zobaczyłam kolegów bawiących się piłką w ramach treningu najmłodszej grupy przyszłych piłkarzy wodnych, uznałam, że chcę spróbować. Która to mogła być klasa… Trzecia? Czwarta? Faktem jest, że od tej pory zaczęłam regularnie uczestniczyć w treningach sekcji młodzików piłki wodnej KSZO Ostrowiec Św., a moim trenerem był Robert Serwin – wielokrotny reprezentant naszego kraju, bramkarz naszej drużyny narodowej.

Owszem, musiałam „powalczyć” z chłopakami o miejsce i akceptację w grupie, bo jednak dziewczyna w drużynie męskiej piłki wodnej parę lat temu to było novum. Nic tak jednak nie spaja drużyny, jak dobra gra i rozwój sportowy, a okazji to wykazania się jako drużyna mieliśmy naprawdę sporo. Ukoronowaniem gry w zespole KSZO Ostrowiec było zdobycie w 2015 roku Mistrzostwa Polski Młodzików. Rok 2015 to również moment decyzji o kontynuowaniu gry w piłkę wodną, ale już za granicą w ramach żeńskiej drużyny piłki wodnej.

Trafiłam na Słowację jako pierwsza w historii polskiej piłki wodnej zawodniczka w ramach regularnego transferu – najpierw na rok do klubu Modri Draci Kosice, a następnie do nowo powstałego w 2016 roku klubu Olympia Kosice, którego zawodniczką jestem do dnia dzisiejszego. Moim trenerem klubowym jest pan Szabolcs Eschwig-Hajts, który o piłce wodnej wie chyba wszystko.

Z koleżankami z drużyny Olympii Kosice pięciokrotnie zdobyłyśmy tytuł Mistrzyń Słowacji seniorek, pięciokrotnie – Puchar Słowacji, dwa razy wystąpiłyśmy w fazie grupowej europejskiej Waterpolo Woman’s League. I to podkreślam ze szczególną satysfakcją, bo w tych rozgrywkach przede mną nie było jeszcze żadnej Polki!

Moim największym sportowym marzeniem pozostaje oficjalne reprezentowanie Polski jako zawodniczka kadry narodowej z orzełkiem na piersi.

Piłka wodna to coś więcej

Dzieci zaczynają swoją przygodę z pływaniem głównie w klubach pływackich. Pływają przez 8 lat szkoły podstawowej, a następnie kończą zmęczone – bez pomysłu, co dalej. Czy piłka wodna może dać im coś więcej?

Sport pływacki pod tym względem jest jednoznaczny i w pewien sposób bezdyskusyjny. Selekcja pod kątem osiąganych wyników jest nieubłagana. To ważne pytanie, zadawane i stawiane już od długiego czasu: jak zagospodarować potencjał zawodników i zawodniczek, którzy z biegiem lat nie mieszczą się w swoich kategoriach wiekowych, w owych grupach top of the top, ale nadal chcieliby kontynuować swoją przygodę ze sportem? Piłka wodna może być i jest właśnie taką alternatywą.

Dla wielu osób, sportowców to może być „nowe otwarcie”, szansa na kontynuowanie kariery sportowej nawet na najwyższym poziomie. Oczywiście nie wszyscy muszą lubić waterpolo, nie wszyscy będą chcieli grać, ale danie drugiej szansy dla wielu innych i spowodowanie powstania nowej opcji do wykorzystania to na pewno gra warta świeczki – tym bardziej, że tutaj już z naukowego punktu widzenia powinno nam zależeć na utrzymaniu i podniesieniu kondycji fizycznej młodego pokolenia.

Po prostu powinno nam zależeć za zatrzymaniu dzieci i młodych ludzi w sporcie. Dlaczego więc nie zaproponować – jako formy realizacji sportowych marzeń, sportowej kariery dla wielu młodych ludzi –jednej z najstarszych dyscyplin olimpijskich, rozgrywanej od 1900 roku, a więc prawie od samego początku nowożytnych igrzysk.

Tym bardziej, że przybyło nam w Polsce nowych obiektów, nowoczesnych basenów. Znalazłoby się pewnie wielu trenerów, którzy mogliby poprowadzić takie zespoły – zarówno drużyny męskie, jak i żeńskie.

Kobiety w waterpolo

Piłka wodna w wydaniu kobiecym to nie nowość, ale w Polsce dziewczyn w tym sporcie nie jest dużo… Dlaczego?

Piłka wodna w wydaniu kobiecym to nie nowość – fakt. Piłka wodna kobiet na igrzyskach olimpijskich miała swoją premierę w Sydney w 2000 roku, ale wcześniej od roku 1986 rozgrywane są mistrzostwa świata kobiet.

W Polsce ta dyscyplina pozostaje nadal sportem prawie nieobecnym. Prawie, ale o tym za chwilę. Nie wiem, czy Państwo wiedzą, ale już w 1922 roku w Krakowie został rozegrany oficjalny mecz, w którym zespół pływaczek AZS Kraków zagrał z drużyną męską, składającą się z zawodników krakowskich klubów pływackich. Wynik meczu: 0:2. Panie co prawda przegrały, ale tylko dwiema bramkami.

Rzeczywiście przez polskie kluby waterpolowe i drużyny męskie przewijały się w przeszłości pojedyncze zawodniczki, nigdy jednak nie stanowiły one znaczącej liczby wśród wszystkich osób uprawiających te dyscyplinę. Proszę również pamiętać, że przepisy pozwalają grać zawodniczkom w męskich drużynach tylko do 15. roku życia, co też stanowiło i stanowi pewną barierę. Bo jak tu kontynuować ewentualną karierę sportową, skoro w Polsce, nawet w ośrodkach gdzie piłka wodna jest popularna, nie było żeńskich drużyn.

Faktem jest również, że w Polsce piłka wodna nie jest grą zbyt popularną, a na pewno istnieje poza głównym mainstreamem wydarzeń sportowych. Raczej jest ona uznawana za niszową dyscyplinę – nawet w wydaniu męskim, a co dopiero kobiecym. Ale wszystko ma swój czas! Od kilku lat obserwuje się zwiększone zainteresowanie żeńską piłką wodną w Polsce – przede wszystkim jeśli chodzi o dziewczęta i kobiety, które tę dyscyplinę chciałyby uprawiać.

Przybywa zawodniczek w klubach. Należy tu przedstawić nazwisko trenera Ignacego Stępińskiego, który – można powiedzieć – rzucił wyzwanie naszym czasom i zaczął organizować kobiecą piłkę wodną w Polsce w sposób systematyczny i zaplanowany. Dobrze, że udało mu się zgromadzić wokół siebie ludzi, którzy wspierają ten projekt.

Żeńska reprezentacja waterpolo

Trenujesz nie tylko w klubie zagranicznym, ale również w reprezentacji kraju w waterpolo. Czyli jednak udało się zebrać dziewczyny do stworzenia narodowej drużyny?

Tak, trenuję w klubie zagranicznym. W 2015 roku to była jedna możliwość kontynuowania przygody z moją ulubioną dyscypliną sportową. Usłyszałam kiedyś, że „przetarłam szlaki” dla wielu dziewczyn. Nie wiem, być może tak było. Ale jeżeli znalazły się zawodniczki, które dzięki mojej historii zaczęły trenować i widzieć sens w swoim rozwoju sportowym, to chyba dobrze.

Tak jak już mówiłam, w różnych klubach w Polsce w ciągu ostatnich lat przybyło młodych adeptek piłki wodnej. Dziewczęta chcą grać. Poczynają sobie coraz śmielej i lepiej. Jest ich już na tyle znaczna liczba, ze niektóre kluby zdecydowały się powołać drużyny żeńskie w kategorii juniorek i młodziczek, np. Pałac Młodzieży w Warszawie. Ponadto odbyły się już turnieje, chociażby dwa lata temu w Łodzi. Żeńskie drużyny regularnie wygrywały z rówieśnikami. Tak więc „coś” się dzieje i warto by było to „coś’ wykorzystać do rozwoju żeńskiej piłki wodnej w Polsce.

Ostanie 2–3 lata to coraz bardziej realne marzenia o powołaniu polskiej kadry narodowej w piłce wodnej kobiet. Taka nieoficjalna kadra za sprawą trenera Ignacego Stępińskiego już istnieje. Mało tego, bierze udział w międzynarodowych turniejach, a najlepszym dowodem na to jest wywalczone dwukrotnie przez nieoficjalną polską drużynę kobiet mistrzostwo Litwy. Cieszę się, że mogę grać w tej drużynie i reprezentować Polskę.

Zawodniczek w Polsce w obecnej chwili jest już na tyle dużo, że z powodzeniem można by spróbować utworzyć drużynę narodową, jednak sprawa powołania oficjalnej kadry narodowej w piłce wodnej kobiet w kategorii juniorek, a przede wszystkim seniorek jest nadal otwarta, zależna od PZP i Ministerstwa Sportu.

Piłka wodna podstawą open water i ratownictwa wodnego!

Dużo mówimy o bezpieczeństwie w wodzie. Wydaje się, że umiejętności nabyte podczas treningu piłki wodnej są idealne do obycia z wodą i przygotowują na trudne sytuacje. Czego uczy piłka wodna?

To prawda, piłka wodna wydaje się najbardziej utylitarną i wszechstronną dyscypliną, jeżeli chodzi o sporty wodne, i bez wątpienia może stanowić bazę do różnych aktywności związanych ze środowiskiem wodnym. Faktem jest, że najlepsi ratownicy wodni rekrutują się właśnie z zawodników i zawodniczek piłki wodnej, a jeśli zajrzymy troszkę głębiej w historię, to pływanie open water – również w Polsce – wiele zawdzięcza waterpolistom, że wspomnę chociażby słynne, rozgrywane w latach 70. ubiegłego wieku, maratony Gdynia–Hel, w których przez wiele lat wygrywali waterpoliści.

Przydatne umiejętności, zaczynając od tych technicznych, najbardziej oczywistych, to bez wątpienia:

  • umiejętność pływania – i to więcej niż podstawowymi czterema stylami;
  • umiejętność pływania z głową ponad powierzchnią wody, co wcale nie jest takie oczywiste nawet dla pływaków; dzięki temu można obserwować akwen oraz utrzymać kierunek płynięcia;
  • umiejętność pływania z obciążeniem i pod obciążeniem;
  • przygotowanie wydolnościowe do naprzemiennego wysiłku tlenowego i beztlenowego;
  • umiejętność zdominowania w wodzie osoby trzeciej, od czego niejednokrotnie – jak w przypadku ratownictwa wodnego – może zależeć życie;
  • inne szeroko rozumiane umiejętności przyczyniające się do dbałości o ogólną sprawność fizyczną w kontekście aspektu zdrowotnego piłki wodnej jako dyscypliny wszechstronnej i ogólnorozwojowej dla dzieci, młodzieży i dorosłych. 

Popatrzmy chociażby na proces treningowy w piłce wodnej oraz wielorakość stosowanych w nim bodźców i oddziaływań. Wpływa to na wzrost motywacji i satysfakcji, pozwalając na indywidualizację, ale zawsze na bazie działań zespołowych.

No i oczywiście pozostaje cała strefa emocjonalna, przede wszystkim umiejętność panowania nad emocjami związanymi z uprawianiem sportu, ale nie tylko. Czy uprawianie piłki wodnej i sama gra może być szkołą charakteru? Zdecydowanie tak!

Piłka wodna to twarda gra

W tym sporcie trzeba być twardą? Co to znaczy? 

[śmiech] No tak, piłka wodna to nie jest „miękka” gra! Wiele rzeczy dzieje się nad wodą, ale jeszcze więcej – pod jej powierzchnią.

Rzeczywiście trzeba umieć sobie poradzić i być twardą – mocną fizycznie, ale też posiadać nieco sprytu, umiejętności kombinowania i tak zwanej „chłodnej głowy”. Mówiąc w przenośni, nie wolno „dać się zepchnąć”. Cóż, zawodniczki w piłce wodnej są na ogół „charakterne” i nie odpuszczają. To twarda gra, ale zawsze toczona według przyjętych reguł. To również – jak w każdym sporcie – gra emocji, odporności psychicznej i oczywiście takich elementów, jak taktyka czy umiejętność pracy zespołowej.

Kontuzje i urazy? W każdej dyscyplinie kontuzje się zdarzają, ale to nie one na szczęście decydują o jakości sportowego widowiska, a przynajmniej nie w piłce wodnej! Tak swoją drogą, czy wiedzą Państwo o tym, że podczas meczu piłki wodnej w przypadku złego zachowania publiczność może otrzymać od sędziego czerwona kartkę? Musi w takim przypadku opuścić trybuny.

Kariera dwutorowa sportowca

Jesteś studentką dwóch kierunków – wydziału lekarskiego i fizjoterapii. Czy taka dwutorowa kariera jest do pogodzenia? Czy mogłabyś doradzić innym dziewczętom, jak to zrobić?

Tak się złożyło, że mam możliwość studiowania na dwóch kierunkach – lekarskim na UJK w Kielcach i fizjoterapii w warszawskiej AWF. Studiuję na dwóch różnych uczelniach i w innych miastach, co oczywiście pociąga za sobą pewne kłopoty logistyczne.

Do tego dochodzi normalny plan treningowy, jaki muszę realizować, związany z uprawianiem piłki wodnej. Na szczęście zarząd mojego klubu Olympia Kosice wyraził zgodę, abym program treningowy realizowała w Polsce, natomiast oczywiście w zgrupowaniach klubowych, turniejach i rozgrywkach ligowych muszę obowiązkowo uczestniczyć.

Dużą pomocą w realizacji programu nauczania jest tryb indywidualnego toku studiów, z którego korzystam na obu uczelniach. Na pierwszym i drugim roku studiów, w czasie pandemii, znaczną pomocą były też zajęcia hybrydowe z niektórych przedmiotów, jakie były prowadzone na obu uczelniach.

Nie sposób tu również nie docenić pomocy ze strony rodziców, na którą zawsze mogę liczyć. Jestem zwykłą, młodą kobietą. Mam jasno obrany cel. Wydaje mi się, że wiem, co chcę robić w życiu i po prostu staram się zmierzać w tym kierunku.

Sport na pewno nauczył mnie obowiązkowości, planowania, radzenia sobie w różnych sytuacjach. To z pewnością duży handicap w życiu i obowiązkach, jakie ono niesie – chociażby w nauce. Tak długo, jak będę mogła i dam radę godzić wszystkie swoje obowiązki, chciałabym realizować swój plan rozwoju właśnie w taki sposób. Zachęcam wszystkie zawodniczki, aby nigdy nie rezygnowały ze swoich planów, ale starały się je skutecznie realizować.

Choć czasami nie jest łatwo, pewnie wiele rzeczy da się pogodzić i spowodować, aby działały na naszą korzyść.

 

Rozmawiał: Maciej Mazerant / Redaktor prowadzący AQUA SPEED magazyn

Zdjęcia z archiwum prywatnego Zuzanny Wiecheć | Foto: Daniel Kordos Fotografia (ig.: wilku.foto)

AQUA SPEED magazyn | Czasopismo dla kochających wodę
pixel