WATSU – Poezja w wodzie

WATSU – Poezja w wodzie

Kiedy po raz pierwszy wpisałem w wyszukiwarkę hasło „WATSU”, zobaczyłem obrazy, które jednocześnie mnie zachwyciły i... onieśmieliły. Coś pięknego – niemal poetyckiego. Coś, co od razu skojarzyło mi się z japońskim shinrin-yoku, tyle że zamiast zanurzenia w lesie jest tu zanurzenie w obecności drugiego człowieka. Uważność, delikatność, bycie „tu i teraz” z kimś, kto prowadzi nasze ciało w wodzie tak jak w tańcu. Czy WATSU to zatem terapia, rehabilitacja, a może forma relaksu, odskoczni od dnia codziennego? O tym wszystkim rozmawiam w wywiadzie z Irminą Całus – terapeutką WATSU, instruktorką pływania.

Czym jest WATSU? 

Czy jest to forma terapii, ruchu i relaksu?



Dla mnie to jest pewnego rodzaju sztuka terapeutyczna – przede wszystkim metoda głębokiej relaksacji. Na pierwszy rzut oka widać, że osoba w objęciach terapeuty – bo tu jest się terapeutą – jest po prostu zrelaksowana.



WATSU zostało stworzone przez Harolda Dulla – poetę i terapeutę ruchu. Znalazł on przestrzeń wodną, w której połączył technikę shiatsu, czyli techniki uciskowe, z wodą. Na początku była to forma relaksu, a później ewoluowała w rehabilitację w wodzie u osób, które potrzebują wyciszenia, rozluźnienia mięśni, zwiększenia ruchomości w stawach.



Dlaczego zainteresowała Cię metoda WATSU?

Jak włączyłaś ją do swoich działań zawodowych?



Tak naprawdę nie przypuszczałam, że będę pracowała z dziećmi, a tym bardziej z dziećmi bądź osobami z niepełnosprawnościami. Bardzo chciałam, jako była zawodniczka, zostać po prostu trenerką. W międzyczasie ukończyłam fizjoterapię, a później poszłam na kurs trenerski. Dążyłam do tego, żeby pomagać zawodnikom – wspierać ich w rehabilitacji, łącząc moją wiedzę zawodniczą z doświadczeniami związanymi z kontuzjami, których przecież sama doświadczałam.



W międzyczasie pojawiały się propozycje prowadzenia zajęć nauki pływania dla dzieci – bardzo dobrze się w tym odnajdywałam. Kiedy dostałam pracę w przychodni diagnostyczno-rehabilitacyjnej, rozpoczęła się moja przygoda z fizjoterapią w wodzie. W WATSU zakochałam się na jednym z kursów, podczas którego zostałam „modelką” do pokazywania innym tej metody.



Zajmowałam się wtedy wieloma dziećmi w spektrum autyzmu i sama potrzebowałam bezpiecznej metody, która pozwoli mi z nimi pracować. Dzieci przeżywają różne emocje i, mimo że znamy się od kilku lat, mogą być zdenerwowane, rozdrażnione, ponieważ coś wydarzyło się w przedszkolu, szkole czy domu. Przychodzą na zajęcia i trzeba popracować bardziej nad uspokojeniem niż nad nauką czegokolwiek. To spowodowało, że jeszcze bardziej zaangażowałam się w pracę terapeutyczną w wodzie i zaczęłam szukać rozwiązań innych niż standardowa nauka pływania. Mnie po prostu nauka pływania nudziła.

 Watsu_aqua_speed_2
 Watsu_aqua_speed_5

Dla kogo jest WATSU?

Ta metoda opiera się na bardzo bliskiej formie współpracy z pacjentem...

Należy zadać sobie pytanie: czy pozwolę sobie na bliskość stricte fizyczną, która jest elementem tej terapii? To jedno pytanie. A drugie brzmi: czy jestem gotowy(-a) zaufać terapeucie?

Najlepiej lubić wodę, ponieważ większość sesji odbywa się w zanurzeniu, głową wraz z uszami pod wodą, w pozycji na plecach. My oczywiście mamy kwalifikacje i umiejętności, żeby wprowadzić do wody osoby, które się jej obawiają. Wszystko to jest starannie przećwiczone, przetrenowane podczas certyfikacji, jaką przechodzą terapeuci, i przepracowane w praktyce podczas zajęć.



Czy jest dla każdego?



Czy to dla każdego? Dużo zależy od tego, z jakiego powodu dana osoba przychodzi – czy po prostu chce zobaczyć, czym jest WATSU, czy ma konkretny cel dotyczący swojego ciała, psychiki. Często pracuję najpierw z dziećmi, a następnie zaczynam pracę z ich rodzicami, bo oni również potrzebują spokoju i wyciszenia. Ci rodzice to w dużej mierze również osoby żyjące w permanentnym stresie, a to odbija się na ich ciele. Z WATSU korzystają również biznesmeni, którzy muszą podejmować decyzje, a także lekarze itd. – czyli przedstawiciele takich zawodów, w których decyzyjność i uważność są na bardzo wysokim poziomie. Oni potrzebują właśnie wyciszenia, uspokojenia i pracy z ciałem. To metoda, która – jak powiedziałam na początku – holistycznie wpływa na człowieka. Wchodzi się w nią na 100%.

 Baner-Desktop-1920x850-Newsletter-Klub2

Przygotowanie do zajęć WATSU

Jak należy przygotować się do udziału w zajęciach i co powinien zapewnić terapeuta?

Z pewnością należy wybrać certyfikowanego terapeutę WATSU. To bardzo ważne, gdyż właśnie podczas procesu certyfikacji terapeuci nabywają kluczową wiedzę i praktyczne umiejętności. Zawsze przed pierwszą sesją przeprowadzamy wywiad – tak jak przed zabiegiem fizjoterapeutycznym. Opowiadamy szczegółowo, jak sesja będzie wyglądać i jak się do niej należy przygotować. Uprzedzamy również, że nie da się w 100% przewidzieć jej przebiegu, bo tak naprawdę to ciało pacjenta decyduje o tym, co ostatecznie uda się zrobić.



Gdzie odbywają się sesje WATSU?



Jeżeli chodzi o miejsca, gdzie realizowane są zajęcia, to w Polsce nie ma wielu przestrzeni do pracy w ciszy i spokoju – często pracujemy na pływalniach publicznych. Dlatego należy zaakceptować, że ktoś może się przyglądać – i często się tak dzieje, ponieważ sesja jest bardzo ciekawa. Trudno znaleźć obiekt z wodą o temperaturze 32–35°C, ale są takie, zwykle przygotowane dla osób z niepełnosprawnościami.



Zawsze proponuję, aby przyjechać na sesję z kimś albo zapewnić sobie dodatkowe pół godziny po niej, żeby wyciszyć organizm. Ważny jest komfortowy strój. Zazwyczaj mężczyźni nie mają z tym problemu. Częściej kobiety zakładają bikini, myśląc, że będzie komfortowe – a w WATSU nie jest [uśmiech]. Oczywiście potrzebny jest duży, komfortowy ręcznik, ciepła woda do picia. Wszystkie szczegóły dotyczące przygotowania pacjent otrzymuje przed sesją.



Najczęściej terapeuta zabezpiecza opaski wypornościowe, które zakłada się na nogi, aby pacjent swobodnie unosił się na wodzie w trakcie ćwiczeń.



Jeżeli chodzi o przygotowanie terapeuty, najważniejszą rolę odgrywa bycie w dobrej kondycji psychicznej. Pracujemy bardzo blisko pacjenta, więc każda nasza niedyspozycja jest od razu wyczuwalna – szczególnie jeśli pacjentem jest np. dziecko w spektrum autyzmu.

 Watsu_aqua_speed_4
 Watsu_aqua_speed_3

Efekty WATSU

Jakie efekty daje WATSU? Czy jedno spotkanie wystarczy?



Głównie pracujemy nad problemami mechanicznymi. Często realizuję sesję z intencją, aby klient odpoczął, rozluźnił biodra czy odcinek lędźwiowy, ale pacjenci czują, że zyskują również na poziomie emocjonalnym. Terapeuta musi być na to gotowy, bo WATSU jest metodą, która uwalnia również psychosomatycznie.



Jeśli chodzi o częstotliwość, to niektórzy zalecają dwa razy w miesiącu, inni – raz w tygodniu. Ja bym powiedziała, że nie da się przedawkować, ale warto pozwolić ciału zintegrować wszystko, co wydarzyło się w trakcie sesji. Dobrze jest zatem zaplanować przynajmniej tydzień przerwy.

Rozmawiał: Maciej Mazerant / Redaktor prowadzący AQUA SPEED magazyn

Zdjęcia dzięki uprzejmości Irminy Całus

 belka_17_Aqua_speed_magazyn

Polecane

pixel